W dniach 3-5 czerwca wybraliśmy się na wycieczkę w okolice Zakopanego. Pojechaliśmy tam dość sporą, bo 37-osobową grupą uczniów z klas 4-8 Szkoły Podstawowej w Mieczynie oraz klasy 6 Szkoły Podstawowej w Czostkowie. Opiekę podczas wycieczki sprawowały niestrudzone panie: Agata Frączek, Maria Gacia, Irena Kukla i Jolanta Chanc.
Pierwszego dnia wyprawy nasza grupa z przesympatycznym przewodnikiem tatrzańskim - panem Adrianem Sachą pieszo dotarła nad Morskie Oko. Byliśmy dzielni, pogoda wspaniała, a widoki w trakcie i u samego celu wędrówki, zapierające dech. Pokonaliśmy ok 18 km, spaliliśmy sporo kalorii i zdążyliśmy wrócić do pensjonatu w Poroninie przed wieczorem. Całe szczęście, bo podobno po zmroku na szlaku grasują niedźwiedzie. Żadnego z nich nie udało nam się napotkać. Niektórzy trochę żałowali, bo chcieli mieć selfie z misiem. Na naszej drodze pojawił się natomiast... przyjazny turystom jeleń, który też dość chętnie pozował do zdjęć.
Drugi dzień wyprawy obfitował w wielkie emocje i wyzwania. Zwiedziliśmy Dolinę Kościeliską, dzielnie przeszliśmy Wąwozem Kraków pod czujnym okiem pana Adriana, a najodważniejsi weszli do Smoczej Jaskini. Jedliśmy najprawdziwsze oscypki z bacówki.
Byliśmy także na Wielkiej Krokwi - czyli wjechaliśmy i zjechaliśmy korzystając z wyciągu krzesełkowego. Na zakończenie wyprawy udaliśmy się na krótkie zakupy na Krupówkach.

 

Bogatsi o nowe wrażenia oraz biedniejsi o parę złotych czekaliśmy z niecierpliwością na środę, bowiem w planie był park wodny w Białce Tatrzańskiej. Korzystając z dobrodziejstw gorących wód termalnych oraz innych atrakcji pozbywaliśmy się bladego odcienia skóry - przydały się kremy z filtrem.

Wróciliśmy do domów cali i zdrowi, z cudownymi wspomnieniami, doświadczeniami i z porcją Zakopower'u, czyli energii prosto z Tatr. Przez te trzy dni wycieczki nie spadła na nas ani jedna kropla deszczu, ale czy mogło być inaczej? Przecież zamawialiśmy wspaniałą pogodę!

Zakopane już za nami tęskni, bo żegna nas łzami - zaczął padać deszcz!